Obraz Holocaustu w „Początku” - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Czyż na przykład ta potworna hekatomba Żydów europejskich – pisze Szczypiorski w jednym z artykułów – zaplanowana i wykonana na przemysłową skalę przez hitleryzm podczas drugiej wojny światowej, nie jest następstwem prawie dwóch tysięcy lat europejskiej, chrześcijańskiej cywilizacji, która nieustannie śniła swoje brudne sny o ukaraniu tych, którzy nie dali wiary słowom Zbawiciela? Przecież w tym tkwi głęboka wina całej cywilizacji chrześcijańskiej, wszystkich wyznań: katolickiego, protestanckiego itd. (…). Korzenie hekatomby rosły dwa tysiące lat. (…). Naród niemiecki dopuścił się straszliwej zbrodni, ale ta zbrodnia nie narodziła się tylko w ramach społeczeństwa niemieckiego. (…). Te różne, nie do końca precyzowane barbarzyńskie tęsknoty naszej cywilizacji, to nie była tylko kwestia Żydów, ale sprawa odrzucenia wszystkiego, co jest inne, obce.


W polskiej literaturze powojennej od końca lat czterdziestych właściwie nie pisano o Żydach. Wprawdzie istniało kilku pisarzy żydowskiego pochodzenia (Wygodzki, Stryjkowski, Grynberg), którzy kultywowali tematykę swoich korzeni, nie zmienia to jednak faktu, że przez kilkadziesiąt lat w polskiej literaturze obraz Żyda nie istniał.

To się zmieniło w latach osiemdziesiątych, gdy zaczęto przekładać dzieł Singera, drukować wspomnienia wojenne. Żydzi nagle zdominowali bohaterów powieściowych, stając się motywem wiodącym.

Andrzej Szczypiorski właśnie Żydów i wymierzony w nich Holocaust uczynił bohaterem swojej powieści Początek. Ukazał cierpienie, prześladowanie, wysiedlanie Żydów, których przenoszono go getta i tam mordowano, wywożono do obozów pracy i palono w krematoriach, w konsekwencji czego po wojnie Polska liczyła kilkaset tysięcy obywateli mniej, zmieniając się z państwa wielonarodowego w zdominowane przez ludność polską.

Holocaust pozbawił Polskę, jak i zresztą całą Europę, dużej części społeczeństwa. Zmieniła się sytuacja socjologiczno-społeczna oraz ekonomiczna, ponieważ Żydzi stanowili dużą gałąź gospodarki, brali czynny udział w życiu obywatelskim, mieli wpływ na kształt europejskich państw.

Najbardziej dramatycznym powieściowym symbolem Holocaustu, jak i obojętności Polaków wobec obecności wysokiego muru, odgradzającego aryjską część Warszawy od getta, jest fragment, który pojawia się także w wierszu Miłosza Campo di Fiori – gdy wrażliwy i empatyczny profesor Winiar pada martwy na przystanku tramwajowym, nie mogąc znieść kontrastu wesołych dźwięków kolorowej karuzeli ustawionej pod murem i krzyków mordowanych za nim Żydów. Narrator relacjonuje, że nazajutrz po śmierci pedagoga:

(…) koniki galopowały, powoziki podskakiwały, sanie sunęły, gondole pluskały, chorągiewki furkotały, panny piszczały, młodzieńcy pokrzykiwali, katarynka skrzypiała, mechanizm karuzeli dudnił, wystrzały z broni maszynowej rozlegały się coraz donośniej, wybuchały pociski armatnie, huczały płomienie i tylko żydowskich jęków nie było słychać spoza muru, bo Żydzi umierali w milczeniu, odpowiadali granatami i bronią ręczną, ale usta ich milczały, już bowiem byli umarli, bardziej niż kiedykolwiek przedtem, bo mężnie wybierali śmierć, zanim jeszcze nadeszła, wychodzili jej naprzeciw, w ich dumnych oczach była cała wzniosłość dziejów ludzkich, odbijały się w nich pożary getta, przerażone pyski esesmanów, ogłupiałe pyski polskiej gawiedzi, zgromadzonej wokół karuzeli, smutna twarz nieboszczyka profesora Winiara, odbijały się więc w ich oczach wszystkie dalekie i bliskie losy świata, całe zło świata i okruch jego dobra, a także twarz Stwórcy, zasępiona i gniewna, smutna i cokolwiek upokorzona, bo Stwórca odwracał oczy ku innym galaktykom, aby nie patrzeć na to, co zgotował nie tylko umiłowanemu ludowi, ale wszystkim ludziom ziemi, zhańbionym, współwinnym, podłym, bezradnym, zawstydzonym, a pośród wszystkich ludzi ziemi także temu człowiekowi, który stojąc na przystanku tramwajowym, dokładnie w miejscu, gdzie przed kilku dniami profesor Winiar padł na posterunku, powiedział pogodnie: - Żydki się smażą, aż skwierczy!

Z nieba, osnutego dymami, żaden grom jednak nie uderzył i nie poraził tego człowieka, bo to zostało zapisane w księgach stworzenia przed tysiącami tysięcy lat. I było tak zapisane, aby profesor Winiar zmarł nieco wcześniej i nie usłyszał słów owego człowieka, który roześmiał się wesoło i poszedł w stronę karuzeli.


Szczypiorski przedstawił kilka postaw bohaterów wobec Holokaustu. Prócz tej cechującej się zobojętnieniem i swoistym zadowoleniem z atrakcji słuchania palących się Żydków, w Początku mamy także całkowicie inne podejście do zagłady narodowości żydowskiej.

Nie wszyscy byli obojętni na Holocaust. Wielu Polaków starało się pomagać Żydom, nie godząc się na hitlerowską politykę dokonania czystki etnicznej. W powieści taką drogę realizują między innymi Paweł Kryński czy sędzia Romnicki, którym wspólnie udało się ocalić malutką Joasię Fichtelbaum, siostrę Henia – przyjaciela Pawła z lat szkolnych, notabene zamordowanego w getcie.

Kryński i Romnicki działali bezinteresownie, nie godząc się z hitlerowską polityką „czystej” krwi. Paweł uratowaniem Joasi złożył swoisty hołd jej bratu, którego niestety nie udało mu się uratować, mimo wielokrotnej pomocy w ukrywaniu, dostarczaniu żywności, gdy Henio uciekł z getta.

Z kolei sędzia Romnicki wypowiadając pamiętne „jestem” do słuchawki telefonu, które za każdym razem powtórzone później przez wszystkie lata wywoływało w jego sercu bolesny skurcz na wspomnienie przedwojennego przyjaciela – mecenasa Fichtelbauma, postanowił zgodą na ukrycie córki znajomego zamanifestować solidarność z potomkami Mojżesza. Zdobył dla Joasi fałszywe, ale doskonałe dokumenty, a potem – gdy przebywała w klasztorze - dawał pieniądze na jej utrzymanie.
W powieści mamy także innych Polaków pomagających Żydom. Choć może ich motywacje nie są już tak czyste, jak młodego maturzysty i sędziego, to jednak ryzykują tak samo, jak oni.

Jest bandyta i recydywista Wiktor Suchowiak, który jako „wujek” wyprowadza Joasię z getta – to co że robi to dla pieniędzy – przecież ryzykował tak samo, a może i gorzej, jak Kryński czy Romnicki! Co warte podkreślenia, ten bohater uratował w ten sposób wielu Żydów.

Kolejną postacią pomagającą ofiarom Holocaustu jest siostra Weronika, która, choć odnosiła się do żydowskich dzieci oschle i z dystansem, to jednak tak samo wytrwale i z poświęceniem jak polskich sierot, uczyła ich nowych tożsamości, pomagając tym samym w przeżyciu. To ona przecież, czyniąc z Joasi Fichtelbaum Marysię Wiewiórę – sierotę spod Sanoka, uratowała małą Żydówkę przez śmiercią z rąk Niemców.

Wracając do postaw negatywnych wobec ofiar Holocaustu, trzeba zaznaczyć, że były one podyktowane strachem o własne życie, a nie chęcią przyczynienia się do hitlerowskich zbrodni. Szczypiorski doskonale naszkicował pogląd, że podczas Holocaustu świat zamarł z przerażenia. Pisarz pokazał histerię ludzi siedzących w warszawskiej cukierni, gdy zdają sobie sprawę, że przy stoliku obok ciastko je żydowski chłopiec – Henio Fichtelbaum czy motywację Bronka Blutmana – żydowskiego konfidenta, wydającego rodaków Niemcom w nadziei na ocalenie własnej skóry.

Na tych przykładach, jak także Pięknego Lola - Polaka czerpiącego dochody z wyłapywania ukrywających się Żydów i zgłaszania tego do gestapo, można przyjrzeć się, jak bardzo wojna wpływa na ludzką psychikę, jak bardzo zmienia nasze zachowania, jak stawia przed nami ekstremalne wybory.

Z prawdą w przedstawieniu Holocaustu przez Szczypiorskiego polemizowało i do tej pory dyskutuje wielu krytyków literackich czy historycznych. Zarzucają mu, mimo tak wielostronnego ukazania motywacji Polaków, że są oni w jego dziele tak samo porządni czy szlachetni, jak w utworach romantycznych czy pozytywistycznych.

Przykładem takiego poglądu jest opinia Henryka Grynberga, który w swoim odczycie o Holocauście w literaturze polskiej, wygłoszonym na Uniwersytecie Sztokholmskim 16 III 98 (w dużej mierze bazującym na jego obszerniejszym eseju pod tym samym tytułem, zamieszczonym w zbiorze Prawda nieartystyczna, ostatnie wydanie PIW 1994), stwierdził:

Do słabości literatury polskiej należy jej tradycyjna niewinność. Co złego, to nie my. Co złego, to Niemcy, Rosjanie, Żydzi, Czesi, Szwedzi... Rymkiewicz w "Umschlagplatzu" uniknął tego błędu, a nawet otwarcie mu się przeciwstawił. Nie uniknął go natomiast Andrzej Szczypiorski w powieści "Początek" [...] z wyjątkiem jednego szantażysty-szmalcownika wszyscy Polacy są w tej książce niewinni, szlachetni, lub bohaterscy - nawet zawodowy kryminalista ratuje żydowskie dziecko - natomiast z sześciorga postaci żydowskich bez winy jest tylko adwokat Fichtelbaum i jego syn, którzy wracają z aryjskiej strony do getta, ażeby zginąć. W powieści Szczypiorskiego wszyscy Żydzi, którzy przeżyli, stali się postaciami negatywnymi i można się spodziewać, ze także mecenas Fichtelbaum, który "w Boga nie wierzył i trochę komunizował, jak wielu inteligentów żydowskich" a zwłaszcza jego syn, który "wyrósł na młodzieńca bezbożnego" nie zachowaliby niewinności w komunistycznej Polsce. A więc dobry Żyd, to martwy Żyd. Po stronie Polaków szmalcownika Lolo równoważy szlachetny kryminalista Suchowiak, ale żydowski donosiciel Bronek Blutman nie ma przeciwwagi po żydowskiej stronie, a po wojnie najgorszym antysemitą zostaje Gruszecki, Żyd, który zmienił tożsamość. A więc nawet antysemityzm to nie my, albo niekoniecznie my.(...).


strona:   - 1 -  - 2 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Streszczenie „Początku” w pigułce
2  Charakterystyka narodów w „Początku”
3  Obraz totalitaryzmu w „Początku”



Komentarze: Obraz Holocaustu w „Początku”

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: