Charakterystyka narodów w „Początku” - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Nie strona, po której się walczy, określa człowieka, lecz jego własny wybór
– te słowa Ewy Jażdżewskiej-Goldsteinowej doskonale oddają charakter analizowanej powieści.

Andrzej Szczypiorski w Początku bohaterami ustanawia przedstawicieli kilku narodów żyjących obok siebie w okupowanej Warszawie. Mamy tu Niemców, Żydów, no i oczywiście Polaków, co czyni tę historię wielonarodowościową i wielopłaszczyznową, bowiem pisarz złamał, podważył, poddał ocenie i refleksji powszechnie obowiązujące narodowościowe stereotypy, wypowiadając się przeciwko etykietom przypisanym niektórym nacjom.

Przedstawicielami narodowości żydowskiej są między innymi: piękna i wykształcona wdowa Irma Seidenmanowa, młody chłopak Henryk Fichtelbaum oraz konfident Bronek Blutman. Postaci te nie są typowymi – według propagandy hitlerowskiej aryjskiej krwi – Żydami, na przykład Irma reprezentuje nordycki typ urody: jest złotowłosą, bladą i efemeryczną kobietą.

Nie spełniają też szablonowych wymogów współpracy mniejszości w czasie zagrożenia – Bronek nie ma wyrzutów sumienia, gdy siłą odwozi Irmę na gestapo. Cieszy się, że powiększy swoje szanse na przeżycie, że przypodoba się Niemcom.

Jeśli mowa o Germanach, w powieści mamy kilku przedstawicieli tego narodu: Johanna Müllera czy Stucklera. Mimo wspólnego pochodzenia, różni ich chyba wszystko: stosunek do polityki Adolfa Hitlera (pierwszy z mężczyzn jest całkowicie przeciwny nazistowskiej ideologii, podczas gdy drugi jest jej wiernym wyznawcą), sposób traktowania Żydów czy stosunek do swoich współrodaków (Stuckler jest dumny słysząc o kolejnych wojennych zdobyczach Niemców, a Müller uważa, że są oni płascy jak deska, nie mają głębszych uczuć, są zakłamani oraz dwulicowi:
Niemcy są prostolinijni. (…)Niemcy są płascy jak deska! Bez wyobraźni, bez obłudy, bez dwulicowości (…) Stucklerowi kazali Żydów tępić, to ich tępi. Każą mu Żydów szanować, to będzie łaskawą panią całował w rękę i traktował najlepszym, francuskim koniakiem. Dyscyplina, akuratność, rzetelność w każdej robocie. W zbójeckiej robocie także, niestety! (…)Niemcy nie popełniają pomyłek, to nie jest w niemieckim stylu. (…)Brak nam szczypty szaleństwa, myślał, jesteśmy tak bardzo trzeźwi. (…)Być lepszym w każdej dziedzinie, być niedoścignionym - oto niemiecka ambicja. Najpiękniej komponować, najwydatniej pracować, najmądrzej filozofować, najwięcej posiadać, najsprawniej zabijać! (…)Jeśli historia nałoży kiedyś na Niemców obowiązek hipokryzji, staną się najdoskonalszymi hipokrytami pod słońcem).


Reprezentantem narodu polskiego jest przede wszystkim Paweł Kryński – nosiciel cech charakteru Andrzeja Szczypiorskiego oraz mający podobną do prozaika biografię. Choć jest postacią pozytywną (pomaga Żydom, bierze udział w powstaniu warszawskim, a po wojnie nie godzi się na współpracę z komunistami, działa w opozycji), to nie minimalizuje złych uczuć, jakich po lekturze powieści dostarczyło postępowanie wielu Polaków, którym pisarz wytknął tchórzostwo, cieszenie się z czyjegoś nieszczęścia, donosicielstwo.

Wystarczy wspomnieć chociażby dwie sceny – choć jest ich kilkanaście – dowodzące tej tezy. Gdy na przykład ukrywający się po ucieczce z getta Henio wchodzi do cukierni i chce zjeść ciastko, zostaje przepędzony niczym chory na wściekliznę pies:
(…) wzbudził najpierw dyskretne zaciekawienie, później popłoch, wreszcie gwałtowną reakcję jakiegoś mężczyzny, który wykrzyknął! "Żyd je ciastko!". Reakcja zebranych w kawiarni Polaków była natychmiastowa: Kilka osób w pośpiechu opuściło cukiernię, kelner zawołał - "O, Jezu! Teraz nas wszystkich pozabijają!".


Podobnym negatywnym świadectwem braku empatii i zobojętnienia na cudze cierpienie jest epizod z profesorem Winiarem, który umiera nie mogąc znieść wesołych dźwięków karuzeli, ustawionej pod murem getta, zza którego dochodziły krzyki mordowanych Żydów. O okropności wojny i jej paraliżującym wpływie na podstawowe ludzkie odruchu świadczy fragment traktujący o tym, że w dniu pogrzebu profesora Winiara karuzela na placu Krasińskich kręciła się nadal:
(…) koniki galopowały, powoziki podskakiwały, sanie sunęły, gondole pluskały, chorągiewki furkotały, panny piszczały, młodzieńcy pokrzykiwali, katarynka skrzypiała, mechanizm karuzeli dudnił, wystrzały z broni maszynowej rozlegały się coraz donośniej, wybuchały pociski armatnie, huczały płomienie i tylko żydowskich jęków nie było słychać spoza muru, bo Żydzi umierali w milczeniu, odpowiadali granatami i bronią ręczną, ale usta ich milczały, już bowiem byli umarli, bardziej niż kiedykolwiek przedtem, bo mężnie wybierali śmierć, zanim jeszcze nadeszła, wychodzili jej naprzeciw, w ich dumnych oczach była cała wzniosłość dziejów ludzkich, odbijały się w nich pożary getta, przerażone pyski esesmanów, ogłupiałe pyski polskiej gawiedzi, zgromadzonej wokół karuzeli, smutna twarz nieboszczyka profesora Winiara, odbijały się więc w ich oczach wszystkie dalekie i bliskie losy świata, całe zło świata i okruch jego dobra, a także twarz Stwórcy, zasępiona i gniewna, smutna i cokolwiek upokorzona, bo Stwórca odwracał oczy ku innym galaktykom, aby nie patrzeć na to, co zgotował nie tylko umiłowanemu ludowi, ale wszystkim ludziom ziemi, zhańbionym, współwinnym, podłym, bezradnym, zawstydzonym, a pośród wszystkich ludzi ziemi także temu człowiekowi, który stojąc na przystanku tramwajowym, dokładnie w miejscu, gdzie przed kilku dniami profesor Winiar padł na posterunku, powiedział pogodnie: - Żydki się smażą, aż skwierczy!

Z nieba, osnutego dymami, żaden grom jednak nie uderzył i nie poraził tego człowieka, bo to zostało zapisane w księgach stworzenia przed tysiącami tysięcy lat. I było tak zapisane, aby profesor Winiar zmarł nieco wcześniej i nie usłyszał słów owego człowieka, który roześmiał się wesoło i poszedł w stronę karuzeli.


Początek ukazuje przekrój wojennego i powojennego społeczeństwa - wielonarodowego, wielowyznaniowego i wielojęzycznego - w którym pokojowe współistnienie Polaków, Żydów i Niemców, wzajemna tolerancja i kulturowy synkretyzm zostały zastąpione niestety przez donosicielstwo, konfidencję, antysemityzm, brak szacunku dla innych religii, zaściankowość, ksenofobię.

Zaletą scharakteryzowania narodów w powieść jest ukazanie ich w innym, niż znanym do tej pory, świetle. Prozaik jako jeden z pierwszych polskich literatów pokazał, że w każdej narodowości – czy to żydowskiej, niemieckiej, czy naszej – wielokrotnie idealizowanej i stawianej na świeczniku - narodowości są ludzie zarówno szlachetni, altruistyczni, jak i kolaboranci, szmalcownicy, zdrajcy.

Żydzi na przykład nie są zacierającymi ręce, bezdusznymi handlarzami, nie żyją w zwartych, solidarnych grupach, nie są źle nastawieni do Polaków. Przeciwnie. Bogaty krawiec Benjamin Mitelman na swojego następcę wybiera Polaka Apolinarego Kujawskiego, któremu ufa i powierza fabrykę, gdy musi wraz z rodziną przenieść się do getta. Bronek Blutman cieszy się, gdy zaprowadzi jakiegoś Żyda na gestapo, nic nie robi sobie z tego, że wydaje rodaka. Szczypiorski pokazał, że potomkowie Mojżesza przed wojną byli zasymilowani z Polakami (przyjaźń Henia i Pawła, ślub Irmy i Ignacego), czego nie udało się już chyba odbudować po wydarzeniach marcowych 1968 roku.

Podsumowując, Początek nie jest atakiem na Polaków czy idealizacją Żydów, nie jest tekstem generalizującym. Jest raczej zwróceniem uwagi na to, jaki wpływ na ludzi ma wojna i jej konsekwencje, które przecież nie dotykają tylko tych złych do szpiku kości, ponieważ czasem z ludzi dobrych do bólu zamieniają w ludzi pokroju Bronka Blutmana czy Pięknego Lola.


Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Streszczenie „Początku” w pigułce
2  Bibliografia
3  Problematyka „Początku”



Komentarze: Charakterystyka narodów w „Początku”

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: