Powojenne losy bohaterów „Początku” - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Z kilkunastu bohaterów Początku Andrzeja Szczypiorskiego wojnę przeżywa zaledwie kilku. Choć przerwać Holocaust udaje się między innymi Pawłowi Kryńskiemu, Irmie Seidenmanowej, Wiktorowi Suchowiakowi, Pięknemu Lolowi, sędziemu Romnickiemu oraz Joasi Fichtelbaum, to ich życie nie płynie szczęśliwie. Dotyka ich dramat wykorzenienia, a wydarzenia 1968 roku czy stanu wojennego zmuszają ich do wyjazdu z kraju, który uznali za ojczyznę.

Kryński nie może się odnaleźć w kraju rządzonym przez komunistów, którzy prowadzą propagandę oskarżającą uczestników powstania warszawskiego, posądzają ich o szaleństwo i głupotę. Ponaglany ciągłymi propozycjami współpracy, nie akceptując prosowieckiego kierunku polityki państwa, w końcu emigruje do Paryża, gdzie spotyka dawną miłość - panią Irmę Seidenmanową, która trafiła zagranicę po tym, jak została internowana w czasie wydarzeń 1968 roku.

Wracając do Pawła, po kilku latach podróży po Europie i poszukiwania własnego miejsca na świecie, wraca w końcu do kraju, angażuje się w działalność opozycyjną, aktywnie działa w NSZZ „Solidarność”, a wkrótce po wprowadzeniu stanu wojennego dzieli przymusowy emigracyjny los dawnej sąsiadki.

Bohater nigdy nie pogodził się z tym, że kraj, o wolność którego walczył podczas II wojny światowej, jest pozbawiony suwerenności, opanowany przez ludzi podporządkowanych Związkowi Radzieckiemu.

Pod koniec życia z bólem wspominał twarze młodych milicjantów i żołnierzy, którym kazano pilnować internowanych:
Po raz pierwszy sama Polska Polskę zhańbiła i wdeptała w błoto! Swoją gorzką wypowiedź skonstatował słowami: Nareszcie zdechł mit o naszej wyjątkowości, o tym polskim cierpieniu, które zawsze było czyste, prawe i szlachetne. (…) Święta Polska, cierpiąca i mężna. Polskość święta, zapita, skurwiona, sprzedajna, z gębą wypchaną frazesem, antysemicka, antyniemiecka, antyrosyjska, antyludzka. Pod obrazkiem Najświętszej Panienki. Pod stopami młodych oenreowców i starych pułkowników. Pod dachem Belwederu. Pod mostem. Święta polskość pod knajpą i kasą. Tępe pyski granatowych policjantów. Lisie mordy szmalcowników. Okrutne twarze stalinowców. Chamskie gęby Marca. Przerażone gęby Sierpnia. Pyszałkowate gęby Grudnia. Święta polskość bluźniercza, która się ośmieliła nazywać Polskę Chrystusem Narodów, a hodowała szpiclów i donosicieli, karierowiczów i ciemniaków, oprawców i łapowników, ksenofobię podniosła do rangi patriotyzmu, u obcych klamek się wieszała, składała wiernopoddańcze pocałunki na dłoniach tyranów. (…)Gdzie się podziała nasza wolność, jeśli nie możemy być sobą? Gdzie się podziałem, kiedy się zawieruszyłem?


Podobne odczucia miał także jego znajomy, kolejarz Kazio Filipek, który, spotkany przypadkowo zimą 1948 roku, nie jest już tym samym optymistycznie patrzącym w przyszłość, energicznym i pomysłowym kolejarzem, co pod koniec wojny i na początku powojnia, gdy płakał ze wzruszenia, kiedy widział biało-czerwone flagi i czerwone sztandary w pochodzie pierwszomajowym. Rozgoryczony i zawiedziony zmianami wprowadzonymi przez nową władzę Polski Ludowej twierdzi, że wszystko w Polsce jest ześwinione, oczywiście z winy komunistów: Jak komunista czegoś dotknie, zaraz ześwini. Takiej rewizji poglądów dokonał obserwując to, co działo się w Polsce.

Szczególnie dotkliwie przeżył likwidację Polskiej Partii Socjalistycznej w 1948 roku, do której z taką radością należał.
Wkrótce potem zmarł w samotności. W pogrzebie uczestniczyło niewiele osób z jego dalszej rodziny i kilkoro najbliższych znajomych.

Wojnę przeżyła także Irma Seidenmanowa. Choć starała się zapomnieć o przykrościach, jakich doświadczyła na gestapo, to jednak po zakończeniu walki przez dwadzieścia pięć lat pracowała na wysokim stanowisku w ministerstwie oświaty, w dawnej siedzibie hitlerowskiej policji. Bohaterka pracowała z oddaniem, nie szczędząc sił, by jej ukochana Polska nadrobiła zaległości i dogoniła zachodnich sąsiadów.

Na nic się zdało jej poświęcenie. W marcu 1968 roku do jej gabinetu weszło trzech mężczyzn z Urzędu Bezpieczeństwa i kazało jej natychmiast opuścić miejsce pracy. Z powodu nasilonych represji antysemickich musiała opuścić Polskę. Nie mogła zrozumieć tego faktu, bo czuła się Polką, a nakaz wyjazdu przeżyła bardziej niż noc spędzoną w gestapo, co potwierdzają jej słowa, gdy jako staruszka wspominała swoją przeszłość:
(…)wcale nie pamiętała Stucklera ani okratowanej klatki, lecz tylko nieduży gabinet z biurkiem koloru ciemnego miodu, dwoma telefonami, palmą w donicy pod oknem, dywanem, fotelami obitymi skajem, nieduży gabinet pamiętała doskonale, twarz sekretarki, pani Stefy, pamiętała, nade wszystko zaś twarze tych trzech mężczyzn, którzy zachowywali się gruboskórnie i szyderczo, wówczas, w kwietniu roku 1968, kiedy zjawili się w gabinecie, aby ją z niego usunąć. Nawet nie pozwolili jej zabrać teczki, a także pani Stefa, która odwróciła się twarzą do okna, kiedy Irma przechodziła w towarzystwie mężczyzn przez sekretariat, byli rzeczywistością, życiem spełnionym do końca, a przecież przeciętym gwałtownie, w ciągu jednej chwili, brutalnie i niegodziwie. Pamiętała tylko owych mężczyzn w gabinecie, sylwetkę pani Stefy na tle okna, a także nalane, obrzmiałe i niechętne twarze późniejszych swoich rozmówców, dłonie celników na jej bagażu, dokumentach, książkach i notesach.


Irma wyjechała do Francji, skąd nigdy nie wróciła mimo próśb Pawła Kryńskiego, który wielokrotnie ją odwiedzał i namawiał do zmiany decyzji. Marzec 1968 roku traktowała jako najbardziej wstydliwy i odrażający punkt na mapie najnowszej historii Polski, który ograbił ją z tego, czego nie odebrała jej nawet II wojna światowa – z poczucia godności i człowieczeństwa.

Wojnę przeżyli nie tylko ludzie „wartościowi”, inteligentni i pozytywni. Nową szansę otrzymali także bandyci, którzy w powieści są reprezentowani przez Wiktora Suchowiak oraz Pięknego Lola. Do ponownego spotkania tych przestępców doszło dwadzieścia lat po ich bójce w bramie jednej z kamienic, mającej miejsce przy okazji odbijania małej Joasi z getta.

Spotkali się, gdy Wiktor wyszedł z więzienia jako człowiek przedwcześnie postarzały, wyrzutek i reakcjonista i z racji inicjatywy władz państwowych, ożywionych misją naprawiania natury ludzkiej, dostał skierowanie do pewnej fabryki materiałów budowlanych na stanowisko obsługującego betoniarkę. Gdy wszedł do gabinetu kierownika działu personalnego, okazało się, że jest nim… Piękny Lolo! Bohaterowie natychmiast się rozpoznali. Po długiej i dosyć ostrej wymianie zdań, wypełnionej wulgaryzmami i groźbami (Jak oni zaczną grzebać koło ciebie, gnoju jeden, to już się nie wymkniesz. Czy mi uwierzą? Pewnie, że uwierzą. W nich jest cholernie dużo tęsknoty do wymierzania sprawiedliwości. Żadna partia ci nie pomoże, żadne stanowisko), Suchowiak wyszedł z pokoju z pokaźną sumą w kieszeni i skierowaniem do lepiej płatnej pracy w innymi przedsiębiorstwie.

Ten epizod świadczy o tym, że po wojnie wysokie stanowiska obsadzano zwykłymi przestępcami, konfidentami mającymi na sumieniu wiele ludzkich żyć.

Ostatnią bohaterką, która przeżyła wojnę, jest Joasia Fichtelbaum, siostra Henia zmarłego w getcie.
Czteroletnią dziewczynkę z ogrodzonego piekła wyprowadził na polecenie jej ojca Wiktor Suchowiak. Mężczyzna przekazał ją najpierw pod opiekę Kryńskich, a potem zajął się osieroconą dziewczynką sędzia Romnicki – przedwojenny przyjaciel jej ojca (notabene polski mecenas także przeżył wojnę - po okupacji został aresztowany, opuściwszy więzienie w 1956 roku, do śmierci mieszkał u dalekich krewnych w małym prowincjonalny miasteczku, cały czas rozpamiętując przeszłość:
Pamiętał wszystko, do najdrobniejszych szczegółów. Owocarnię, gdzie przy wejściu syczał saturator, a sprzedawca wynurzał się spoza kiści winogron, aby powitać klienta. Stuk maszyn do szycia firmy Singer w zakładzie krawieckim Mitelmana na ulicy Bielańskiej. Wyroki, jakie ferował w imieniu Rzeczypospolitej, której ostoją miała być sprawiedliwość, a on traktował to poważnie i dlatego wciąż spierał się z Bogiem, prawami i własnym sumieniem, bo wiedział, że trzyma w rękach losy ludzkie. Deseń tapet w swym pokoju sypialnym i kształt nożyków do owoców. Nieprzespane noce i długie nocne rozmowy, kiedy Bóg i diabeł odwiedzali go, by gawędzić o zbrodni i karze, zbawieniu i potępieniu dusz. Pamiętał prawdę
).


strona:   - 1 -  - 2 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Streszczenie „Początku” w pigułce
2  Bibliografia
3  Cytaty



Komentarze: Powojenne losy bohaterów „Początku”

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: