Charakterystyka bohaterów „Początku” - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Powieść Andrzeja Szczypiorskiego ma wielu bohaterów różniących się zasadniczymi kwestiami: pochodzeniem społecznym, poziomem wykształcenia, narodowością, sposobem myślenia, motywacją, których historie stanowią jej fabułę. Zostali oni ukazani wszechstronnie:
z zewnątrz i od wewnątrz, w dialogu i w opisie, przez swoją przeszłość – i przez to, co się dopiero dokona (…) Postacie wielorako się różnią: pochodzeniem społecznym, poziomem wykształcenia, narodowością i sposobem myślenia, motywacją. Przedwojenny sędzia i krawiec z Płocka, żydowski donosiciel i łódzki Niemiec w hitlerowskim mundurze, ratując żydowskie dzieci siostra zakonna, badacz starożytności i dwaj młodzi chłopcy, których wojna na zawsze rozdzieli. I wielu innych. Tym, co ich wszystkich na krótko złączy, jest czas – lata 1941-42 – i miejsce – Warszawa. Intencja pisarska jest czytelna: to ma być przekrój przez Polskę, ukazanie wielości ludzkich postaw i ich źródeł.
(E. Jażdżewska-Goldsteinowa, Wstęp [w:] Początek Andrzeja Szczypiorskiego. Warszawa 1995, s. 13).

Siostra Weronika
Polska chłopka, siostra Weronika, której, gdy miała zaledwie siedemnaście lat, dwa razy ukazał się Pan Jezus nakazując, by zajęła się nawracaniem Murzynów.

Dziewczyna została więc zakonnicą. Uczyła dzieci katechizmu, chcąc je przybliżyć do Boga. Mimo tej zacnej misji żydowskie maluchy traktowała oschle i z dystansem:
Chciała doprowadzić do Boga wszystkie dzieci ziemi, bliskie i dalekie, białe, czarne, żółte, a nawet jeszcze bardziej egzotyczne. Jeśli była w jej sercu jakaś oschłość, to chyba tylko wobec dzieci żydowskich, bo co innego znaczy nie poznać wcale, a co innego poznać i podeptać. Czarne buzie dalekich Murzynków znajdowała siostra Weronika jako niewinne, bo jeszcze nie tknięte palcem prawdy. Smagłe twarzyczki dzieci żydowskich nosiły na sobie piętno tego wyznania i nienawiści, z jaką się spotkał Zbawiciel pośród ludu Izraela. To byli ci, którzy odrzucili Boga, nie dali wiary słowom Jego Syna. Wysoki mur nieufności oddzielił siostrę Weronikę od dzieci żydowskich. Emanowała z nich obcość. Kiedy szła ulicą, wysoka, duża, stawiając na chodniku swoje mocne, męskie stopy, żydowskie dzieci uciekały przed nią. Jej biały kornet, jak wydęty żagiel łodzi, płynął pośród czarnych, pierzchliwych czółenek żydowskich. Nigdy nie przybijały do jej burty, a ona nigdy nie wpływała do ich gwarnych zatok.


Gdy wybuchła wojna, Weronika podzieliła los innych sióstr z zajęła się opieką poszkodowanych i chorych oraz nauką osieroconych dzieci żydowskich. Pomagała im w przyswojeniu nowych imion i nazwisk, nowych życiorysów (uratowała między innymi małą Joasię). W myślach przepraszała Boga, że przyczynia się kłamstwa, lecz ratowanie dzieci stało się jej misją.

Kazio Filipek

Kazio Filipek to zdeklarowany ateista, kolejarz działający w konspiracji oraz pracujący w tajnej drukarni (udaje mu się z wyżymaczki domowej skonstruować drukarkę!), a potem członek Polskiej Partii Socjalistycznej.

Od wielu lat przyjaźni się z Niemcem Johannem (Jasiem) Müllerem, którego poznał na katordze na Syberii i z którym walczył w I wojnie światowej i z którym w powieści uwalniają Irmę z Alei Szucha.

Bohater ma nadzieję, że jego młodszy kolega Pawełek Kryński doczeka dobrych czasów wolnej, sprawiedliwej i demokratycznej Polski: dla wszystkich Polaków, Żydów, Ukraińców, a nawet dla Niemców. Wiele razy prowadzi wewnętrzne monologi, podczas których daje mu wiele cennych rad, na przykład: Komunistów zwalczać należy, Pawełku, to gawiedź niebezpieczna, podstępna, ale nigdy pałką, nigdy pałką!
Gdy zimą 1948 roku mężczyźni przypadkiem się spotykają, Filipek nie jest już tym optymistycznie patrzącym w przyszłość, energicznym i pomysłowym kolejarzem. Rozgoryczony i zawiedziony twierdzi, że wszystko w Polsce jest ześwinione, oczywiście z winy komunistów: Jak komunista czegoś dotknie, zaraz ześwini.

Johann (Jaś) Müller

Bohater powieści Andrzeja Szczypiorskiego, choć jest synem niemieckiego majstra włókienniczego, to jednak urodził się w Łodzi i czuje się Polakiem:
Jestem Niemiec z ciała, Polak z duszy.
Nie boi się wziąć udziału w uwolnieniu z więzienia Irmy Seidenmanowej, ponieważ uważa, że niemiecki naród jest płaski jak deska: Niemcy są prostolinijni. (…) Niemcy są płascy jak deska! Bez wyobraźni, bez obłudy, bez dwulicowości (…) Stucklerowi kazali Żydów tępić, to ich tępi. Każą mu Żydów szanować, to będzie łaskawą panią całował w rękę i traktował najlepszym, francuskim koniakiem. Dyscyplina, akuratność, rzetelność w każdej robocie. W zbójeckiej robocie także, niestety! (…)Niemcy nie popełniają pomyłek, to nie jest w niemieckim stylu. (…)Brak nam szczypty szaleństwa, myślał, jesteśmy tak bardzo trzeźwi. (…)Być lepszym w każdej dziedzinie, być niedoścignionym - oto niemiecka ambicja. Najpiękniej komponować, najwydatniej pracować, najmądrzej filozofować, najwięcej posiadać, najsprawniej zabijać! (…)Jeśli historia nałoży kiedyś na Niemców obowiązek hipokryzji, staną się najdoskonalszymi hipokrytami pod słońcem.


Przyjaźni się z Kaziem Filipkiem, którego poznał w Krasnojarsku, gdy z więzienia na Pawiaku został zesłany na katorgę do Rosji. To z nim w 1904 roku uwolnił kolegę Biernata, przetrzymywanego na posterunku żandarmerii w Puławach.

Mimo tak wielkiej pomocy bliźnim, bohater obawiał się, co się z nim – Niemcem – stanie po wojnie: (…) wiem, że przynależę tutaj. Ale czy ludzie po wojnie, w niepodległej Polsce, także uznają za oczywiste, że ja tutaj przynależę?
Obawiał się, że zostanie ponownie uwięziony przez obłudnych i nieobliczalnych Rosjan, których nie lubił i których się bał.

To wszystko spowodowało, że Müller jesienią 1944 roku wyjechał z Polski. Nie chciał żyć w kraju rządzonym przez naród, któremu nie ufa i który wyznaje odrażający komunizm.

Resztę życia spędził samotnie, po kilku latach biedy już bez trosk materialnych, lecz milczący i nie rozumiany, wciąż z głową obróconą ku Polsce, której nowe cierpienia przejmowały go smutkiem.

Adam Korda

Adam Korda jest filologiem klasycznym, udzielającym lekcji łaciny i greki. Urodził się na wsi pod Kielcami w bardzo biednej rodzinie. Aby odciążyć bliskich i zmienić swój los, mając zaledwie dziesięć lat wyruszył w świat.

Pracował przy budowach, przy studniach, przy koniach. Często głodował, a cierpienie nie było mu obce. Mimo tego uczył się z chłopską zaciętością. Mieszkał w komórkach w zamian za rąbanie drzewa czy noszenie wody, żywiąc się w garkuchniach za mycie naczyń i podłóg. Opłaciło się - ukończył gimnazjum klasyczne z wyróżnieniem i dostał się na bezpłatne studia: Jego Golgota trwała dwadzieścia lat, bo na domiar wszystkiego musiał przebiedować Wielką Wojnę i rok 1920. Dopiero później stanął na nogi, ale zawsze żył w biedzie, dumny i samotny, doktor filozofii, filolog klasyczny, syn parobków bez ziemi, co własną pracą, determinacją, siłą charakteru wydźwignął się nie tylko ponad swój stan, ale ponad miliony innych ludzi, pod szczęśliwszą gwiazdą urodzonych. Wszystko zawdzięczał sobie i niczego od świata nie potrzebował. Zadowalał się skromną egzystencją, środki czerpał z dorywczego nauczania łaciny i greki, imał się także innych zajęć, bo żadnej pracy się nie bał, bo już wszystkiego zaznał w młodości. Nie lubił świata, który był mu dany. Opuścił więc świat ludzi i rzeczy widzialnych, przeniósł się do ciepłych, słonecznych krajów antyku.

Wiktor Suchowiak

Trzydziestotrzyletni bohater powieści Andrzeja Szczypiorskiego Początek był bandytą działającym w myśl zasady pieniądze albo życie i posługującym się łomem lub kastetem z taką łatwością, z jaką okradał praktycznie każdego, kogo spotkał na ulicy: Polaków, Niemców (tych wolał, ponieważ byli zamożniejsi).

Z racji tego, iż zajmował się także - za dużą opłatą - przemycaniem ludzi z getta do aryjskiej części miasta, przyczynił się – mimo bójki z Pięknym Lolem - do uratowania małej Joasi, siostry Henia.

Po wojnie ponownie spotkał szmalcownika, który dwadzieścia lat wcześniej próbował go okraść. Tyle że teraz były zupełnie inne okoliczności. Wiktor wyszedł właśnie z więzienia jako człowiek przedwcześnie postarzały, wyrzutek i reakcjonista i z racji inicjatywy władz państwowych, ożywionych misją naprawiania natury ludzkiej, dostał skierowanie do pewnej fabryki materiałów budowlanych. Miał pracować przy obsłudze betoniarki. Gdy wszedł do gabinetu kierownika działu personalnego, okazało się, że jest nim… Piękny Lolo! Bohaterowie natychmiast się rozpoznali. Po długiej i dosyć ostrej wymianie zdań, wypełnionej wulgaryzmami i groźbami (Jak oni zaczną grzebać koło ciebie, gnoju jeden, to już się nie wymkniesz. Czy mi uwierzą? Pewnie, że uwierzą. W nich jest cholernie dużo tęsknoty do wymierzania sprawiedliwości. Żadna partia ci nie pomoże, żadne stanowisko), Suchowiak wyszedł z pokoju z pokaźną sumą w kieszeni i skierowaniem do lepiej płatnej pracy w innymi przedsiębiorstwie.

Piękny Lolo

Bohater ten w czasie wojny napadał i okradał Żydów, był eleganckim szmalcownikiem, zabierającym im wszystko, co mieli przy sobie. Czasem, gdy nie zebrał satysfakcjonującej zdobyczy, odprowadzał swoją zdobycz na posterunek policji.

Po wojnie pracował jako kierownik działu personalnego w fabryce materiałów budowlanych. Pewnego dnia musiał dać dużą łapówkę oraz skierowanie do lepiej płatnej pracy Suchowiakowi, który rozpoznał w nim Pięknego Lola.

Apolinary Kujawski

Apolinary Kujawski – był znanym w Warszawie krawcem męskich spodni, człowiekiem bardzo zamożnym i szanowanym. Zajmował piękne i słoneczne, pięciopokojowe mieszkanie przy ulicy Marszałkowskiej, gdzie przeprowadził się ze skromnej sutereny z ulicy Miodowej (zarabiał wówczas prasowaniem męskich garniturów oraz reperacją odzieży tak zwanej biedoty).

Za radą sędziego Romnickiego przyjął stałą posadę w zakładzie krawieckim bogatego Żyda Benjamina Mitelmana, zatrudniającym aż kilkanaście osób, co na przedwojenne czasy świadczyło o bogactwie i żyłce przedsiębiorczej właściciela.

Gdy w 1940 roku jego pracodawca musiał się przenieść do getta, nakazał Kujawskiemu, by opiekował się osobiście jego zakładem. Mężczyzna miał korzystać z dochodów oraz przynosić ich część Mitelmanowi do getta. Na koniec tej ważnej rozmowy zdolny krawiec obiecał, że po wojnie założy ze swoim szefem wspólny zakład.
Kujawski rzetelnie i uczciwie wywiązywał się z umowy, regularnie zanosił Mitelmanowi część zysków. Podczas takich wizyt w getcie oglądał cierpienie Żydów, ich nędze, głód. Uważa, że nawet jeśli ich wina była udowodniona, to i tak jest to kara za ich grzechy ponad wyobrażenia ludzkie, nawet jeśli srodze zgrzeszyli, nie dając wiary słowu Zbawiciela. Rozmyśla także nad powodem ciężkiej sytuacji Polski:
I tylko jedna sprawa sączyła niepokój w jego serce. Że mianowicie Pan Bóg jak gdyby odwrócił się od Polski, wystawiał ją na zbyt ciężką próbę. Czymże bowiem ta Polska zawiniła tak bardzo, gdy po stuleciu niewoli i cierpień odrodziła się po Wielkiej Wojnie i przetrwała zaledwie dwadzieścia lat? Na pewno nie wszystko było w Polsce w porządku, lecz czy gdzie indziej było w porządku? Czy było w porządku, jeśli potężna Francja broniła się zaledwie przez miesiąc i kapitulowała tak sromotnie, niemal na kolana padając przed Hitlerem? Czy było w porządku, jeżeli Sowiety, rozciągając się aż na skraj świata, pękły z trzaskiem pod naporem niemieckim w ciągu dwóch miesięcy? A przecież Sowiety dokonały wspólnie z Hitlerem rozbioru tej nieszczęsnej Polski. Za ten grzech Bóg słusznie ich pokarał, uciekali przed Niemcami aż do samej Moskwy i dopiero tam się jakoś opamiętali, skuteczniej stawili opór. Więc coś takiego było w Polsce i Polakach, że znów muszą cierpieć, jak nigdy dotychczas? Dlaczego Bóg tak okrutnie Polskę i Polaków doświadcza?

Gdy wiosną 1942 roku Mitelman zmarł w getcie, Kujawski przejął jego cały wielki majątek (jedyny syn nieboszczyka – dentysta Mieczysław, także zginął – był ofiarą kuli na ulicy).

Apolinary, ciesząc się swobodą finansową, zaczął gromadzić dzieła sztuki, które marzył przekazać dla muzeum w niepodległej Polsce.

Niestety, jego pragnienie się nie spełniło – został zastrzelony podczas ulicznej egzekucji jesienią w 1943 roku, po uprzednim pojmaniu go, zmierzającego na spacer po Saskim Ogrodzie, na ulicy i zamknięciu w policyjnej budzie:
Umarł pod ścianą kamienicy, a gdy oprawcy wrzucili jego ciało na platformę i odjechali, jakaś kobieta umoczyła chusteczkę w krwi krawca, krzepnącej na chodniku, i uniosła z sobą jak pieczęć ludzkiego męczeństwa.


Tak oto wszedł do panteonu bohaterów narodowych, choć wcale tego nie pragnął i nawet w ostatniej chwili nie przemknęła mu przez głowę myśl, że jest bohaterem.

Bronek Blutman

Jest bohaterem powieści Początek Andrzeja Szczypiorskiego. Jego rodowód sięga początków Biblii:
mnie żaden Żyd nie oszukał! W promieniu światła, który się odbija w żydowskiej źrenicy, widzę starego Mojżesza, święto paschy i święto namiotów, Arkę Przymierza widzę wyraźnie, twarze wszystkich dwunastu plemion Izraela, i Garizim widzę, i Sychem, i Betel, i Hebron, wszystko widzę w jednym żydowskim spojrzeniu, od Idumei, przez Karmel, aż do Taboru i jeziora Genezaret, a nawet dalej, bo widzę Dan, i dalej jeszcze widzę, aż po górę Hermon. Dlaczego chce mnie poniżyć na mojej własnej ziemi?

To on rozpoznaje w Marii Magdalenie Gostomskiej Żydówkę Irmę Seidenman i wydaje ją, jak dziesiątki już przed nią, gestapo.
Bronek był konfidentem, demaskując Żydów Niemcom miał nadzieję na ocalenie własnego życia.
Zostaje rozstrzelany w ruinach getta.

Profesor Winiar

Ten matematyk, nauczyciel Henia, umiera w oczekiwaniu na tramwaj, gdyż nie może znieść widoku i dźwięku wesołej karuzeli nieopodal wysokiego muru, oddzielającego getto od aryjskiej części miasta.

Stuckler

Niemiec był gorliwym esesmanem, stale tropił Żydów i niszczył Polaków, którymi pogardzał. To on przesłuchiwał Irmę Seidenman i znalazł przy niej srebrną papierośnicę. Dał się jednak przekonać rodakowi, który zapewniał, że kobieta jest jego znajomą i nie może być Żydówką.

Bohater do końca życia był zdania, że Niemcy zabijali wrogów, aby zwyciężyć. Umarł z głodu i wyczerpania na Syberii, gdzie wraz z innymi jeńcami niemieckimi został skierowany na ciężkie roboty do karczowania lasów.

Romnicki

Jego historia rozpoczyna się na Podolu, w świecie dawno umarłym, skąd sędzia odszedł jako młodzieniec jeszcze, by odtąd już samotnie mierzyć się z losem.


strona:   - 1 -  - 2 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Streszczenie „Początku” w pigułce
2  Charakterystyka Pawła (Pawełek) Kryńskiego
3  Charakterystyka narodów w „Początku”



Komentarze: Charakterystyka bohaterów „Początku”

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: